Powrót do: Schody

Schody jako natchnienie


„Schody, schody, schody, nie mogą schody wyjść nigdy z mody! Schody, schody, schody!” – tak śpiewał o tym użytkowym elemencie wystroju Piotr Fronczewski w kultowym filmie muzycznym „Lata dwudzieste… lata trzydzieste…” z 1984 roku w reżyserii Janusza Rzeszewskiego. W tej konkretnej piosence temat jakim są schody został potraktowany bardzo dosłownie i z przymrużeniem oka – Fryderyk, bohater grany przez Fronczewskiego, śpiewnie zachwala walory schodów jako fragmentu scenografii w rewii muzycznej rodem z dwudziestolecia międzywojennego. Bez schodów, jak twierdził Włodzimierz Korcz, autor słów i muzyki do piosenki, nie mogła obejść się żadna rewia, Casino de Paris czy film z Hollywood. Miały być one recepta na spektakularny, epicki show, który przyciągnie i zachwyci publiczność.

stareschody

Autorzy tekstów różnych utworów w muzyce popularnej często sięgali również do motywu schodów, jako elementu metaforycznego swoich opowieści. Najsłynniejszym chyba przykładem jest kompozycja „Stairway to Heaven”, czyi „Schody do nieba”, pochodząca z legendarnej płyty „IV” równie legendarnego zespoły Led Zeppelin. Autorami słów i muzyki są wokalista i gitarzysta grupy, czyli Robert Plant i Jimmy Page. Traktujący o trudnych życiowych wyborach, walce z pozorami oraz materializmie i interesowności utwór dla wielu ludzi stał się przyczyną licznych kontrowersji. Fanatyczne środowiska religijne oskarżały zespół o ukrycie w kompozycji treści satanistycznych, które miały jakoby ujawniać się przy odtwarzaniu utworu od tyłu. Te pogłoski nie okazały się jednak prawdą, a „Stairway to Heaven” jest do dziś jedną z najpopularniejszych kompozycji rockowych.




KOMENTARZE:

Brak komentarzy

Design downloaded from Zeroweb.org: Free website templates, layouts, and tools.